Wagasa to tradycyjna japońska parasolka. To właśnie na niej bazowałam, malując świetliste koło na „oczopląsowym” tle.
Dopiero później zdałam sobie sprawę, że parasolka jest słońcem. Zabawne, że słońcem okazało się to, co miało przed nim chronić.
Czy słońce wschodzi, zachodzi, czy jest w zenicie – tego nie wiem. To zależy od pozycji, w jakiej zawieszę obraz.
Tak naprawdę największy kłopot z uczuciami polega na tym, że nie da się ich przechytrzyć. Nie da się oszukać smutku, rozpaczy. Udawać, że nie istnieją. Nie da się upchnąć gdzieś złości ani poczucia straty. One zawsze wracają. Nie da się zafałszować radości, euforii ani podziwu. Uczucia po prostu są. A do tego są mądre. Mówią nam wiele o nas samych, o innych ludziach, o tym, w czym żyjemy. Jak drogowskazy pokazują nam, czego nam potrzeba, co nas uwiera, gdzie daliśmy z siebie być może za dużo, a gdzie oczekiwaliśmy więcej.
Agnieszka Jucewicz „Czując. Rozmowy o emocjach”



***
Proces
Wydawało mi się, że maluję prześwietlony słońcem las. Chodził mi po głowie tytuł powieści Hemingwaya „Słońce też wschodzi”, tekst wiersza Szymborskiej „Nic dwa razy”, nuciłam „Ave Maria” (rezonowały ze mną słowa „gratia plena”) i wracałam myślami do namalowanego dawno temu obrazu „Gloria”.


*


Malowanie świetlistej kuli zbiegło się w czasie z zaćmieniem Słońca 12 sierpnia.

