Przebudzenia

  • 18
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zdarzyło się Wam spotkać bratnią duszę? Mnie zdarzyło się spotkać bratnie serce. A właściwie moje serce spotkało bratnie serce. Na chwilę się zatrzymało, tak jakbyście stanęli na ulicy po zobaczeniu kogoś, kto wygląda identycznie jak Wy. Zaraz potem pełne radości, choć ciągle ostrożne i niepewne reakcji tego drugiego, zaczęło się do niego wyrywać. Na szczęście drugie serce zareagowało podobnie. Nie biły równo. Jedno biło w odpowiedzi na drugie.
Po masażu serce długo tęskniło do tego drugiego. Kilka razy śniło mi się to zgodne bicie. Ta ekscytacja spotkaniem…

 

(♥)

Spodziewałem się czegoś przyjemnego… Delikatne dłonie poćwiartowały moje ciało, a bez niego stanąłem sam naprzeciwko siebie. Odkrycie było zdumiewające, wszystkie dotychczasowe cierpienia zadawałem sobie sam. Nikt ani nic nie zadało mi żadnego bólu, wszystko co mnie spotkało i spotyka jest tak naprawdę obojętne wobec mnie. Dotknięcie niektórych spraw jest bolesne, nie mówiąc o ich wyrwaniu z korzeniami, ale ulga potem jest nie do opisania. Masaż to tylko początek procesu. Dzięki niemu poznajemy prosty mechanizm reakcji na świat… Reszta zależy od nas.

 

fot. © Dorota Szpil

 

(♥)

Błagałam Boga, by w mej udręce dał mi osobę, co ukoi mój ból.
A on mi wskazał drogę do Ciebie i ty serdecznie przyjęłaś mnie.
Ja nie wiedziałam co będzie grane i pomyślałam: raz kozie śmierć! 
Pewnie wysłucha, pewnie poradzi, to psycholożka pewnie jest.
Ale co wtedy ze mną się stało, to przekroczyło błaganie me;
Ty powiedziałaś: wiesz co Cię czeka?
a ja Ci na to: tak szczerze to nie!
– Jeśli chcesz płakać, to płacz do woli,
jeśli się śmiejesz, to nie tłum nic,
wszystko możliwe będzie za chwilę, więc rób jak serce powie Ci.
Ja pomyślałam: przecież to masaż, więc czemu płakać miała bym,
więc odprężona leżę wygodnie, a ty masujesz plecy me.
I wtedy nagle strach mnie obleciał, bo jakbym czuła dwie pary rąk.
Lecz jak to marna istota ludzka odrzucam takie myślenie w kąt.
Leżę na plecach, masujesz mą dłoń i wtedy nagle dostaję strzał.
To strzał tak piękny, tak przenikliwy,
to ręka Boga dotknęła mnie.
I tak chwyciłam, tak ściskałam, bo bardzo puścić bałam się.
Bo gdy trzymałam twą dłoń w mej dłoni, to ukojenie czułam swe.
Choć łzy jak grochy z oczu leciały, to radość serce wypełnia me,
bo tak bezpiecznie jak w tym momencie, to chyba nigdy nie czułam się.
Wiem, że cierpiałaś, bo bardzo długo twą dłoń trzymałam przy sercu mym.
Lecz ty cierpliwie przy mnie wytrwałaś, nie popędzałaś nigdzie mnie.
W końcu po długim dosyć czekaniu z wielkim oporem puściłam cię.
To, co się działo w mym sercu i głowie jest nie do opisania.
lecz wiem na pewno, że w twej osobie prawdziwy Dar od Boga jest.
On Cię „skleił” na swe podobieństwo, bo to Peloha przecież jest.

PS. przepraszam za błędy i amatorszczyznę, ale bardzo chciałam to opisać i Tobie Dorotko zadedykować.

 

fot. © Dorota Szpil

 

To już trzeci wpis z wyznaniami o masażu PeLoHa. Link do części pierwszej znajdziecie tutaj, a tu link do części drugiej.
Zdjęcia zrobiłam na potrzeby artykułu o kuźni Zagórscy, który ukazał się w nieistniejącym już magazynie „Piękno i pasje”.

Wpis dedykuję Przyjaciołom.

Ciąg dalszy nastąpi…


  • 18
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 18
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *