Od wielu już lat hoduję na balkonie pelargonie. To stare, odnawiane z roku na rok, krzaczki, które bardzo lubię w każdej postaci – także wtedy, gdy po zimowaniu są jeszcze lichymi badylkami, dopiero wyciągniętymi na słońce i powoli budzącymi się do życia. Od wiosny do jesieni podziwiam ich prześwietlone słonecznym światłem liście.
Pelargonie, tempera, olej na płótnie, 60×160 cm, 2024/2026
To był zupełnie cudowny dzień / maj 2024
Po namalowaniu krzaczków, długo nie miałam pomysłu na tło. Wreszcie w tym roku, przyszło mi do głowy, że kwiatostany pelargonii przypominają kształtem heksagony. Ten geometryczny motyw naniosłam na płótno farbami olejnymi.
Dwie wcześniejsze pelargonie
Zanim namalowałam pelargonie na dużym płótnie, powstały dwa mniejsze obrazy z tymi roślinami. Pierwszy, o wymiarach 60 × 50 cm, przedstawia pelargonię, która rośnie na moim kuchennym parapecie. Przypomina mi kokoszkę – jej ciało tworzą liście, a maleńki, ledwie rozwinięty czerwony kwiatek wygląda jak głowa z grzebieniem. W tle widać orzech włoski rosnący w naszym ogrodzie.Drugi obraz ma kwadratowy format i wymiary 50 × 50 cm. Kształt rośliny przywodzi mi na myśl kobiecy profil, dlatego nadałam obrazowi podtytuł: Pareidolia.
A tu inne, namalowane przeze mnie kwiaty – Jeżówki.