Ważka

Malowanie oczu sprawia mi przyjemność. Jest w nich coś hipnotyzującego – potrafią prowadzić mnie przez cały proces twórczy i opowiadać historię, której na początku jeszcze nie znam.
Ten obraz przypomina trochę mandalę, choć nią nie jest. Kiedy go pokazałam, ktoś powiedział, że musi wymagać ode mnie cierpliwości. Być może rzeczywiście tak jest, ale w większym stopniu niż cierpliwość, prowadzi mnie ciekawość. Ciekawość tego, co wyłoni się z kolejnych ruchów pędzla.
O tym, że na obrazie pojawi się ważka, dowiedziałam się dopiero w połowie pracy. Najpierw powstało „oczopląsowe” tło. Mało tego, patrząc na tło, sądziłam, że to gotowy obraz, przez chwilę, bo już w następnej coś mi jednak powiedziało,” nie, czegoś tu brakuje”. W ten sposób odnalazłam w nim ważkę. Cieszę się, że przyleciała. Malując połączyłam dwie techniki: ważka jest namalowana olejami, tło z którego się wynurzyła – temperą i gwaszem.

PS. Ta konkretna to husarz władca (Anax imperator). Wiecie, że ważki widzą nawet do 300 klatek na sekundę (dla porównania człowiek widzi około 24-60) i mają prawie 360-stopiowe pole widzenia?

Ważka, olej, tempera, gwasz na płótnie, 60×80 cm, 2026
„oczopląs” – tło przed pojawieniem się ważki
zbliżenie na skrzydło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top