Renesans

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Żyję już trochę na tym świecie i zauważyłam, że jak kto ma w sobie dar by błyszczeć, to będzie błyszczeć nawet przez sześć warstw brudu, a ci, co błysku nie mają, błyszczeć nie będą, choćby ich nie wiem jak polerować.

Terry Pratchett, „Złodziej czasu”/Niania Ogg

 

Osobisty portret duchowy; tempera na desce 19,5 x 27 cm, złoto 23 3/4 ct

 

 

Skończyłam malować ten portret 14. lutego, w dniu, który w tym roku połączył Popielec i Walentynki, i w sumie taki ten portret jest: jak serce odradzające się z popiołów.
Podarowałam go mężowi, bo to portret jego duszy, która niespodziewanie zapragnęła odbyć ze mną długą, wzruszającą rozmowę.

Pierwsza reakcja męża: uśmiech aprobaty i słowa „Ależ pradziad!”. No i jakaś racja w tym jest, bo malując przekopałam się przez tyle warstw jego duszy (a może i różnych jej wcieleń?), że dotarłam zdaje się do pradziada Adama (może to nie przypadek, że mężowi na drugie Adam?).
Poniżej etapy tworzenia portretu, trzy tylko, ale wydaje mi się, że w zupełności wystarczą, aby mieć jako takie pojęcie o wielowymiarowości tego procesu.

I jeszcze coś chcę Wam przy okazji pokazać, o tutaj – najmniejsza szalupa z fregaty Bonhomme Richard, którą Krzysztof (tak mąż ma na pierwsze) zbudował. Precyzja jej wykonania mnie zachwyca, ale nigdy przenigdy nie przypuszczałabym, że tak wyraźnie dotknę takiego sposobu pracy. A dotknęłam! – malując mężowi portret ♥

 

Osobisty portret duchowy; tempera na desce
Detale ze złotem…

 

Człowiek, będący panem siebie samego, może smutkowi swemu położyć kres równie łatwo, jak może wynaleźć sobie przyjemność. Ja nie chcę być ofiarą własnych wzruszeń. Chcę je wykorzystać, cieszyć się z nich i panować nad nimi.

Oscar Wilde, „Portret Doriana Graya”


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *